Ekipa Peru 2005 jest już cała
i zdrowa z powrotem w Polsce. Ponieważ jednak naszą podróż zdołaliśmy opisać Wam zaledwie do połowy, kontynuujemy opowieść o tym, co przytrafiło się później. Tym bardziej, że wciąż toniemy w stosach zdjęć
i notatek. Pozdrowienia!
Od samego rana tysiące demonstrantów okupują siedzibę prezydenta w La Paz. W rozkrzyczanym tłumie roi się od barwnych strojów Indian Keczua i Ajmara. To budząca się z niemal półwiecznego snu, wydobywająca się po wiekach potępienia i degradacji tożsamość indiańska domaga się swojego udziału w państwie. Demonstranci wznoszą okrzyk: „wojna domowa” i żądają ustąpienia głowy państwa – prezydenta Carlosa Mesy. Biedota i indiańscy związkowcy demolują stolicę. Na ulicach mnóstwo szkła z powybijanych witryn, obok walają się resztki poprzewracanych straganów. Od tygodni do stolicy Boliwii nie dociera żywność ani paliwo. Wstrzymano loty. Miasto jest praktycznie odcięte od świata. Tego samego chłodnego, czerwcowego dnia prezydent Boliwii Carlos Mesa rezygnuje ze stanowiska. „Chcę prosić Ojczyznę o wybaczenie, jeżeli nie umiałem przewodzić jej należycie” mówi zmęczonym głosem.
PS. Zostaw swój wpis w księdze gości!
Ekspedycja Peru 2005 była na bieżąco dokumentowana. Staraliśmy się jak najwierniej oddać Wam wszystko to, czego doświadczyliśmy podczas naszej przygody
z Ameryką Południową. Nikt
z nas nie jest zawodowym fotografem, ale liczymy, że naturalne piękno Peru znalazło odbicie na wykonanych przez nas zdjęciach.
System Zarządzania Treścią
DynaMap